tytuł 2010-09-03

Zdałam sobie sprawe jak zenujacy jest moj blog.ale jest on glownie dla mnie wiec chuj z tym;) Jade do domu.Moj mi tak podradzil.On itak caly weekend w pracy wiec se odpoczne;) 


co zrobic? Pomozcie mi, dajcie rady ... 2010-09-01

CO mam zrobic? Bylam zazdrosna o chlopaka okazalo sie ze nie mialam podstaw bo pisal z kolega a nie kolezanka i napisalam mu w smsie ze jestem zazdrosna a on..najpierw walczyl nk na poczcie zebym se poczytala(okazalo sie ze kolega)i milczy.Juz drugi dzien sie nie oddzywa.Probowalam z nim gadac to dowiedzialm sie ze jest taki bo zamiast z nim porozmawiac wyslalam mu sms......i milczy.Co mam robic? Na sile z nim zaczac gadac,zmusic go? ciagle sie upokarzac? 2 razy probowalam a on nic.Siostra radzi mi z nim skonczyc twierdzi ze to dzieciuch i musi dojrzec...prosze pomozcie dzis..mam ochote sie napic piwa i mu wygadac co i jak, zwlaszcza ze ja tez mam problemy z roZmowa szczera.. 


ja, głupia ja. 2010-08-30

Jestem beznadziejna.Cos sie dzieje ze mna.nie znosze wlasnego ciala. Dzis 2 dzien glodowki, i jakos humor mi padl.Zle sie czuje wogole.Beczec mi sie chce ktorys dzien z kolei i cierpie na chorobliwa zazdrosc o partnera.Wszedzie doszukuje sie jego zdrad, jego kontakt z jakas panna to dla mnie juz wewnetrzny atak zazdrosci bo czuje sie tak slaba, tak beznadziejna.Czy ktos mial podobne przezycia?Jak sobie z tym poradzic, pomozcie,Wiem ze to wszystko przez brak pewnosci siebie ale chyba takiej wrodzonej.Dlatego chce schudnac by nie miec juz kompleksow, bym nie musiala stresowac sie na widok kazdej chudej laski ze "mojemu" podoba sie ona bardziej.Zreszta |moj| nie ma nic do mojej diety wiec to najlepiej pokazuje ze chce bym schudla.Sama tego chce.Jesli wtedy gdy juz bd chuda dalej bd chorobliwie zazdrosna- pojde od psychologa czy tam psychiatry.Nie ufam mu.Przez zazdrosc.Przez Brak pewnosci siebie.....



rozsterka 2010-08-24

Byłam na urlopie w domu i znowu wróciłam dzis do Krakowa.Pracy dalej nie mam i coraz bardziej sie boje..Musze miec jakas prace przeciez.Moj mezczyzna planuje auto sprzedac i kupic nowe i mysli o laptopie a ja jestem bez pracy a wiec bez kasy wiec nie ma szans na takie zmiany narazie.Wkurzam sama siebie...Dlaczego nie moge byc taka jak inni ktorych znam ? Np bratowa, siostry, mama nawet mysla inaczej o wielu sprawach.Czy to raczej JA mysle inaczej :/ wymyslam se problemy, domysly jakies i do tego zbyt szybko cos mnie blokuje, jedno czyjes zdanie plus moj domysl i juz jest blokada.A one normalnies by to olaly i dalej byly soba.Co robic? jak sie zmienic by zawsze byc soba ? by nie brac pewnych spraw az tak bardzo powaznie i by umiec byc do konca soba? nie potrafie...Jestem samotnikiem.Inni w tym moj facet potrzebuja znajomych ja potrzebuje najblizsze minimum i siebie i ciszy. wtedy jestem soba..a i tak staram sie dla innych stworzyc moj wzor taki jaki onbi chca miec a tak nie powinno byc...


kolejna schiza 2010-08-17

Prosze was o odpowiedz i komentarz w zupelnie oklepanym temacie.Pornusy i faceta na kompie.Znalazlam u chlopaka pornusy i od razu dostalam kurwicy ;// strasznie mnie to drazni, czuje w srodku taki nerw okropny doradzcie mi coooos


ciąża? 2010-08-17

nie dobrze mi..Czy to cholera na okres czy ciaze? od kilku dni mam mdlosci...Gdyby nie bole przed spodziewajacym sie okresem bylabym pewna ciazy :/ a czy  jej chce? kocham dzieci tak bardzo je kocham.W rodzinnym domu mam dwa szkraby cudowne, moje serduszka:)


Dzisiejsze nieśmiałe dziecko, to to, z którego wczoraj się śmialiśmy.
Dzisiejsze okrutne dziecko, to to, które wczoraj biliśmy.
Dzisiejsze dziecko, które oszukuje, to to, w które wczoraj nie wierzyliśmy.
Dzisiejsze zbuntowane dziecko, to to, nad którym się wczoraj znęcaliśmy.

Dzisiejsze zakochane dziecko, to to, które wczoraj pieściliśmy.
Dzisiejsze roztropne dziecko, to to, któremu wczoraj dodawaliśmy otuchy.
Dzisiejsze serdeczne dziecko, to to, któremu wczoraj okazaywaliśmy miłość.
Dzisiejsze mądre dziecko, to to, które wczoraj wychowaliśmy.
Dzisiejsze wyrozumiałe dziecko, to to, któremu wczoraj przebaczyliśmy.
Dzisiejszy człowiek, który żyje miłością i pięknem, to dziecko, które wczoraj żyło radością.

                                                                                                                                                          — Ronald Russell
I chce miec dziecko...jesli bedzie teraz bd szczesliwa ze nosze pod sercem cud ktory bd bardzo kochac ale bd sie martwic nad zyciem,nad kasa,nad tym jaka przyszlosc dam dziecku i jak bardzo odpowiedzialna praca przedemna...Ale jesli nie bd...z poczatku poczuje male rozczarowanie a potem pewnie ulge bo jeszcze mam czas..mamy czas..



Jak dodac zdjecia, fotki helppppp........


c.d..Przejaśnia sie.. 2010-08-17

Trwalo to jakis długi czas.Rodzina nie znosiła mnie,mama myslala o psychologu.Sama poszlam.Bez jej wiedzy.Nie pomogl mnie.wyszlam wkurzona.I tak funkcjonowalam jak wrak byle jakos kolejny dzien minal i przyszla noc ktora byla moja przyjaciolka.Nic nie mialo sensu.Nikt nie mial sensu. Az nagle pewnego dnia, pamietam ten moment jak dzis.Stalam na przystanku na autobus do szkoly jak codziennie,swiecilo slonce,nagle odczulam spokój.Dziwna sile,Chęć by robic dobrze,By rodzice nie musieli mnie jebac ciagle..To bylo dziwne ale to byl przelom.nie naprawilo sie wszytsko od tej chwili ale byl to wazny moment,przelomowy.Podnosilam sie.Z pomoca chyba tylko z góry..Nigdy nie odzyskalam tej usmiechnietej dziewczyny,Do teraz jej nie odzyskałam ani tamtego optymizmu.Poprostu znalazlam w sobie troche sil by jeszcze zyc i miec plany.Mimo ze juz zawsze bd innym czlowiekiem a moglam byc zupelnie innym,lepszym.Szlam do przodu z mina twarda,zacieta, nie ufajac nikomu.Bylam chamska,raniłam wszystkich ale nie dalam juz zranic siebie.Bylo mi dobrze.Do czasu az ludzie zaczeli gdakac jaka to jestem zimna,oschla, chamska itd ale szczerze..bylo mi z tum lepiej czulam sie silniejsza.Do teraz pod taka maska ukrywam tamten bol ktory na szczescie juz nie jest taki intensywny.Dzis wiem jedno bylam slaba mimo wszystko.Mialo to swoj udzial w ksztaltowaniu mojego charakteru i tego jaka jestem teraz.Bawilam sie facetami.Nie zakochiwalam sie,stracilam cnote z prawie obcym facetem.Prawie gwaltem.Tyle ze roznilo sie to od gwaltu tym ze go znalam pol roku.z poczatku sie bronilam a potem poprostu dalam spokoj,gryzlam reke modlac sie by skonczyl a lzy same plynely.Po tamtym rzucilam go.wymazalam.Spotykalam sie z kilkoma nigdy nie na powaznie ani tez nie dla seksu.Nie bzykalam sie z nimi tylko ewentualnie calowalam,pilam, palilam i tyle. Poltora roku temu zaczelam pisac z synem mojej kuzynki.Tak dla zartów.Odzyłam.Spotkalismy sie po pol roku.praktycznie wtedy sie dopiero poznalismy na zywo.Do czasu az sie zaczelam kochac w nim.W grudniu 6.2009 roku oficjalnie dla siebie stalismy sie para.Wiem ze w swietle prawa i religii mozemy byc razem.Moja rodzina nie jest szczesliwa ale to akceptuja.Jego rodzina mysli ze skonczylismny ze soba.Sa bardzo trudnymi ludzi zreszta moj mezczyzna tez jest trudny.ale ktoteraz nie jest? Mieszkamy razem juz od dwuch miesiecy.Zaczynamy sie "docierac" czyli klocimy i pierdoly i poznajemy sie w normalnym zyciu.9 miesiac  jestesmy para.Znam jegow netrze bardziej niz ktokolwiek inny,tez duzo przeszedl,on uczy sie mojego wnetrza.Kocham go.Tak szczerze.Umieram ze strachu jak sie spoznia z pracy.ale jestem zazdrosna.bardzo.nie okazuje mu tego ale sama z soba sie mecze.Przypominam sobie wtedy Z*...i wiem ze zazdrosc niszczy,zabija.dlatego staram sie to udusic w sobie...Co bd dalej ? sie okaze czy przetrwamy czy sie rozejdziemy..

Porąbane troche mam zycie wstecz...Ale sie wam wyspowiadalam, nie wyzalilam i coz, do przodu.Kolejne dni do zaliczenia.Pozdro;) Bd ogladac housa chyba.Nie jestem az taka zepsuta psychicznie jak mozna wywnioskowac.Mam poprostu slady na duszy ale mimo wszytsko co sie wam moze wydawac,umie sie smiac i naprawde szanuje ludzi tzrymcie sie


Troche>wstecz< dla >przodu<.. 2010-08-17

Obudziłam sie o 11, spanie mam ostatnio niezle, obudzilam sie bólem kregoslupa, mocniejszym bolem piersi niz przez ostatnie kilka dni i takim uczuciem ciezkich piersi i mam stresa cholera,jutro spodziewam sie okresu wiec to moga byc bole przed okresem ale sie naczytalam ze w ciazy tez moga byc takie bole i okres i wogole sie denerwuje bo czekalam na ten okres po \"mozliwym zaplodnieniu\" juz sama nie wiem co myslec o tym,moze ktos cos doradzi?...Hmm moglabym opowiedziec wam moja historie w najkrótszym skrócie...
Miałam lat 17 chyba odezwal sie chlopak 26 letni z ktorym kiedys pisalam bardzo duzo i mielismy wiez \"telefoniczna\". wiec znajomosc odzyla,pisalismy duzo,bardzo duzo,gadalismy przez telefon codziennie trwalo to pol roku w tym czasie zakochalam sie.On podobno tez.I tak zylismy \"kochajac sie\".Bylam szczesliwa naprawde,bylam nastolatka wiec przezywalam uczucia podwojnie mocno.Do czasu az ten ochroniarz,wielki,łysy zabójczo przystojny facet stal sie nerwowy.(tzn zawsze byl nerwowy,mial trudne dziecinstwo,zszargane nerwy,brat w wiezieniu itd)tym razem stal sie nerwowy tez dla mnie i cholernie zazdrosny.swoja zazdroscia,nerwami,krzykami,zapewnieniami o milosci a potem znowu krzykiem gdy np nie wzielam telefonu pod prysznic.Slepo go kochalam wiec cierpialam okropnie.Byl twardy.Imponowal mi.Tez chcialam taka byc.Odsunelam sie od rodziny,klocilam z mama, z czasem Z* mnie zostawil.Nagle.Bez slowa.Zdradzil.I juz nawet nie pamietal jak mi malowal oczy ze mnie kocha.Spadłam na dno.Załamałam sie.Nikt nei wiedzial jak cierpie.Ten mezczyzna zepsul mi psychike wtedy gdy sie ksztaltowala.Z usmiechnietej dziewczyna stalam sie mrukiem,zamknietym w sobie.Bez celu.Chcialam sie zabic.Nic mnie nie obchodzilo.Palilam,Piłam,Kradłam.Nie radzilam sobie z soba.Przed Samobojstwem powstrzymywala mnie mysl ze w domu mam cudownego synka mojego brata ktorego kochalam najbardziej na świecie(teraz jest ich dwuch i dalej kocham tych chlopczykow najmocniej)..Olewalam szkole,rodzice mnie wzieli z internatu,straszyli ze wezma ze szkoly.Milczalam.Plakalam dopiero w samotnosci nad soba,nad tym jaka jetsem glupia.I nad tym czy kiedykolwiek to sie zmieni? Czy zawsze juz tak bedzie?...



....Stoisz nad przepaścią...Pragniesz oddac sie upadkowi..by zniszczyl jednym bólem to co boli cie cały czas....
..Więc zrób krok...Robisz...za chwile sie cofasz...Strach?..Przed czym ? Czy przed tym ze juz nigdy nie zobaczysz usmiechu drwiny twych przesladowcow?...Czy moze przed tym, że upadek moze boleć?...Czym jest ból łamanych kości...Porównujac go z bólem twojej duszy?...
...Chcesz dalej?...Jeden Krok a Naprawi sie wszystko...Tak myślisz...To zrób...Ja nie kusze...Sprawdzam Cie..Nie masz odwagi...boisz sie...
...więc zawróć...i miej odwage walczyć inaczej...A gdy zatesknisz...WRÓĆ...Znowu porozmawiamy....|


|\" Nawet  nie pragne nienawidziec..chociaz wiem ze byloby mi lepiej...        
 ...Niczego juz nie pragne...                                                                    
     ...Ani zebys wrócił ...Ani żebyś nie wrócił...l\"                                   


 

moje tamte wiersze...żenujace, słabe ale cieszyłam sie ze mam siłe je pisac i po czesci mysle ze to mi pomoglo..


pogawędka... 2010-08-16

Kim wogóle tu jestes ze wchodzisz na blogi,radzisz jak jakis wielki znawca życia i wogole? po kilku zdaniach oceniasz czlowieka ze nie ma pewnosci siebie? po czym ? Nie mam problemów z pewnościa siebie.Mam inny charakter poprostu,tak trudno pojąć ze ludzie sa inni ? i moze sie wydawac ze pisze to ze złościa..Naprawde tak nie jest, intrygujesz mnie.Nie jestem mężatką.Żyje w "konkubinacie".Mężatce szacunek sie nalezy, osobie niezamężnej nie ? ciekawe naprawde... Moge napisac dluuugi monolog, opisac swoje zycie do teraz, i nie żalić sie, poprostu opisac co było ale po co? Sama uporałam sie z przeszłościa teraz poprostu sie "ładuje" na ciag dalszy życia


jeśli chodzi o ścisłość 2010-08-16

hmm tak właściwie to nie wiem jaki nick ma meżczyzna który dał komentarz pod moja pierwsza notką, troche mi sprawe pomieszałeś.to ze jest tu tyle ludzi nie znaczy ze kazdy z nich pisze z sensem.Wielu meczy innych ludzi swoimi "wypocinami" wiec czemu do mnie od razu z pistoletem ? nie kazuje nikomu czytac mojego blogu a juz wogole komentowac, napisalam juz wyzej ze pisze dla siebie...Nie jestem z Poznania ani okolic hehe a pierdoły to nie gwara a autentyczność w życiu.

Mysle ze moze tu byc ciekawie tyle ze nie mam jakiejs weny tworczej by was podniecic moimi slowami.Musze obiad zaczac gotowac, facet wróci z pracy i zastanawiam sie czy porozmawia ze mna czy tak jak wczoraj postanowi milczec pół dnia z powodu housa..... Tak żenujące ale sie docieramy podobno takie sa poczatki albo sie "dotrzemy" albo rozejdziemy.Mielone czekaja...


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]